Fakty Chicago Nie musisz być kimś specjalnym, aby… Arletta Gromek

Nie musisz być kimś specjalnym, aby… Arletta Gromek

SHARE

tak naprawdę nie musisz być kimś specjalnym, aby robić wspaniałe rzeczy.

Imię i nazwisko: Arletta Gromek
Znak zodiaku: Bliźnięta
Szkoła/praca: Loyola University. Studjuję teatr, taniec i Business Management. Pracuję jako Dyrektor Artystyczny Zespołu Pieśni i Tańca Polanie.
Z Polski pochodzisz z: urodziłam się w Chicago, ale prawdziwie byłam stworzona w Rzeszowie! Mój Tato jest z Rzeszowa, a Mama z Woli Zarczyckiej.
Z Polski tęsknisz za: rodziną….i goframi!
Ulubiona książka/pisarz: codziennie jest coś innego, ale aktualnie czytam “Mignight in the Garden of Good and Evil”  John’a Berendt.
Ulubiony film: też ciągle się zmienia. Ostatnio z siostrą znowu oglądałam “Footloose”, oryginalną wersję!
Ulubiona potrawa z kuchni polskiej: placki ziemniaczane
Ulubiona potrawa z kuchni amerykańskiej: hamburger i frytki… extra ketchup.
Ulubione miejsce w Polsce: mój balkon w domu w Bziance (malutka wioska przy Rzeszowie). Tam jest najpięknieszy widok w całej Polsce.
Ulubione miejsce w Ameryce: ciężkie pytanie… ale prawdopodobnie Hangman’s Lake w Kolorado. Jest to takie małe jeziorko w górach… musisz 3 mile iść pod górkę, aby się tam dostać! Ale naprawdę warto. Cudowny widok.
Turyście w Chicago poleciłabyś: Giordano’s pizza, i oczywiście musi zjeść deep dish pizza! Ale jak ktoś przyjedzie do Chicago i nie wstąpi do jakiegoś baru jazzowego, np. Green Mill, to nie poczuje prawdziwego Chicago.
Twoją pasją jest: teatr i taniec
Na co dzień jesteś: zajęta… zawsze lecę ze szkoły do pracy, do domu. I tak w kółko.
Ulubiona forma relaksu: czytanie książki lub oglądanie bajek z moim rodzeństwem.
Gdybyś wygrała milion dolaów to: najpierw spłaciłabym długi szkolne! Zawsze też mówiłam, że zapłacę za szkolenie rodzeństwa….
Gdybyś została prezydentem to: nareszcie dodałabym Polskę do Visa Waiver Act! Już za długo na to czekamy.
Największe marzenie: zobaczyć świat!
Masz słabość do: czekolady… szczególnie z masłem orzechowym albo Nutelli.
Jak wyobrażasz sobie siebie za 10, 20 lat: będę wykształcona tanecznie i teatralnie. Będę już miała magistra w Pedagogice Artystycznej, może nawet będę gwiazdą! Ale też będę miała czerwonego ’67 Chevy Impala i czas, aby jeździć i zwiedzać całe USA.
W Polonii zmieniłabyś: aktywność Polonii w sprawach politycznych. Mamy możliwość coś zmienić! Ale wiele ludzi o tym nie wspomina…
Kiedy odkryłaś w sobie talent aktorski?
Szczerze mówiąc, najpierw zaczęłam tańczyć. Dopiero na trzecim roku high school zdecydowałam spróbować coś nowego i dołączyłam do kółka improv… potem dołączyłam do kółka teatralnego, a reszta to historia.
Jak trafiłaś pod skrzydła Kingi Modjeskiej i jej Scena Polonia?
Kinga zaprosiła ZPiT Lajkonik na występ w Jasełkach. Było to 4 lata temu. Pamiętam, że byłam w szoku, że ktoś w chicagowskiej Polonii próbował coś teatralnego… I wiedziałam, że muszę się z nią skontaktować. Kilka tygodni później przyjechała na próbę Lajkonika, aby nam podziękować, a ja do niej podeszłam i zapytałam czy byłaby jakaś możliwość, żebym mogła pomagać jej… Mogła mnie nawet wysyłać po kawę i byłabym zadowolona. Kilka miesięcy później zadzwoniła do mnie i poprosiła o pomoc z dzieciakami w spektaklu Pinokio. Potem działałam jako Stage Manager podczas Jasełek i Pinokia, a następnie dostałam rolę Alicji w “Alicji w Krainie Czarów”. Ostatnio skończyliśmy pracę nad “Weselem” Wyspiańskiego i “Pippi Pończoszanką”!  Też pracuję dla Kingi w Teatr Studio Modjeska i uczę tańca. Ogólnie to bardzo dużo się uczę, nie tylko w teatrze, ale i też w Polonii Chicagowskiej.
Którą rolę wspominasz z łezką w oku?
Jeden z moich najlepszych momentów to granie Sonii w “Godspell”. Było to zrobione na ostatnim roku high school i był to jedyny raz, kiedy ktoś mi dał solo (śpiewny). Nie mam najlepszego głosu, ale wtedy prawdziwie czułam się jak gwiazda.
Oprócz teatru tańczysz w zespole Lajkonik. Przybliż nam temat.
W ZPiT Lajkonik tańczę już 15 lat! Zaczęłam tańczyć jak byłam w 4 klasie. I pamiętam, że zobaczyłam dziewczyny w baletkach i spódniczkach i odwróciłam się…. wyszłam z pokoju. Wtedy nienawidziłam “dziewczęcych” rzeczy. Ale mama mnie przekonała żebym spróbowała. I jednak mi się spodobało! Już dwa razy z Lajkonikiem poleciałam na Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny w Rzeszowie. I zawsze podziwiam talent i pasję Polonii poza granicami Polski. Przypominają mi, że Polonia nie jest tylko w Chicago i w Nowym Jorku, ale też w Brazylii, Australii, Brytanii, Syberii, Kazachstanie… na całym świecie! Właśnie złożyłam aplikację na kurs choreograficzny w Rzeszowie! Trwa 4 lata i klasy są tylko przez lato… ale bardzo, bardzo chciałabym go skończyć. Długo już tańczę, ale ciągle się coś nowego uczę. A teraz jestem też choreografką/dyrektorem artystycznym ZPiT Polanie w Bartlett! Więc chcę powiększyć swoją wiedzę o tańcu folklorystycznym.
Co jest łatwiejsze – taniec czy gra na scenie?
Dla mnie zawsze były połączone… jak tańczę, nawet na jakimś bankiecie albo imprezie, jestem świadoma jak ktoś na mnie i na partnera patrzy. Wtedy myślę, że najłatwiej mi idzie. Często jak tańczę z partnerem to wygłupiamy się i robimy maleńkie etiudy… w tańcu jest zawsze jakiś element teatru i ten mix jest najlepszy.
Udzielasz się również politycznie, co należy do rzadkości wśród młodzieży. Skąd to zainteresowanie?
Dużo znam ludzi, którzy coś powiedzą, ale nic nie zrobią. Niestety, dużo Polaków nie działa w politycznych sprawach. Myślę, że organizacja jak PAL-PAC właśnie pomaga i wspiera naszą Polonię! A jak ja się dołączę… to może zainspiruję innych, żeby się dołączyli. Wtedy zobaczą, że tak naprawdę nie musisz być kimś specjalnym, aby robić wspaniałe rzeczy.
W 2012 roku zostałaś Królową Parady 3 Maja. Czy ten tytuł miał wpływ na twoje życie?
Ten tytuł pomógł mi się skontaktować z różnymi osobami w Polonii i przez to właśnie działam w PAL-PAC i z PACC (Polish American Chamber of Commerce). Dużo ludzi spotkałam i wciąż nawiązuję nowe kontakty. A to mi bardzo odpowiada.
Studia, teatr, taniec, polityka – skąd bierzesz na to wszystko czas?
Dobre pytanie! Nie zapomnij jeszcze o szkole, pracy i pomaganiu mamie w domu! Dużo jest do zrobienia, ale lubię właśnie takie dni. Zawsze jest coś do zrobienia, więc nie mogę się znudzić!
Jesteś młodą osobą o wszechstronnych zainteresowaniach i działającą na szerokich wodach. Jakbyś zapromowała Polonię i wszystko co polskie wśród swoich nie-polskich znajomych?
Wszyscy moi nie-polscy znajomi już wiedzą, że jestem Polką i że jestem dumną Polką. Zawsze tak było i tak będzie. Mam nadzieję, że też widzą, że my Polacy, to jednak silni ludzie jesteśmy, którzy mają dużo do zaoferowania poza tańcem, polką i jedzeniem. Mamy taką urzekającą kulturę i fascynujących ludzi. Poza dobrymi imprezami…. jesteśmy naprawdę czegoś warci.

Z Arlettą Gromek rozmawiały Magdalena Stafanowicz i Janeta Jankowiak