Podróże Andrzej Rogalski Bulwarowe gwiazdy – Hollywood Boulevard Los Angeles

Bulwarowe gwiazdy – Hollywood Boulevard Los Angeles

SHARE

Tu nie przemykają one gdzieś nad głowami i w blasku wstającego słońca nagle giną w nieskończonej przestrzeni. Są na stałe, w zasięgu ręki, mało tego można po nich chodzić! Wielu zdaje się je lekceważyć. Nie robi na nich wrażenia, że akurat „stąpają” po Sophie Loren, Charlie Chaplinie, Nicole Kidman, czy Michaelu Jacksonie itp.

Inni przeciwnie, schylają się, przyklękają i z pieczołowitością gładzą złote zarysy. W ten sposób oddają cześć swoim idolom i ulubieńcom. Robią sobie przy okazji tysiące pamiątkowych zdjęć. Co roku przez Hollywood Boulevard w Los Angeles przewija się około sześć milionów ludzi! Chcą zobaczyć to legendarne miejsce z ponad 2500 gwiazd celebrytów amerykańskich.

DSC02056_fb

Na bulwarze panuje tłok i udzielająca się gorączka. Ludzie, którzy tu przyjechali z całego świata przechadzają się trochę bezwładnie we wszystkich kierunkach. Chcą szybko zobaczyć to co ważne, o czym słyszeli, albo czytali na temat Bulwaru Hollywood. Na pierwszy ogień idą gwiazdy w chodnikach. Później, działające bardziej na wyobraźnię, prawdziwe ślady celebrytów przed Chińskim Kinem Graumana. W betonie chodnika na podjeździe znajdują się ich odciski dłoni, stóp, autografy i wpisy, przypominające dziecięce zeszyty. Ma tu swoje miejsca prawie dwustu idoli związanych z Hollywood. Na pewno w następnych latach ich liczba wzrośnie, bo jest jeszcze sporo wolnych płyt chodnikowych.

Największy zgiełk panuje
przy wspomnianym Kinie Graumana.

Jego nazwa wzięła się od nazwiska głównego inwestora – Sida Graumana, który pokrył jedną trzecią kosztów budowli. Innymi udziałowcami byli: Mary Pickford, Douglas Fairbanks i Howard Schenck.

Kino zbudowano w 18 miesięcy, a oficjalne otwarcie nastąpiło 18 maja 1927. Odbyła się wówczas premiera filmu „Król Królów” Cecila DeMille’a. Przez lata odbywały się tu pokazy, niezwykłe imprezy gromadzące miejscową śmietankę towarzyską, a także pierwsze trzy ceremonie wręczenia Oscarów. Jego funkcję pełni teraz wybudowany nieopodal Dolby Theatre. Od marca 2002 roku jest on miejscem ceremonii wręczenia Oscarów.

Kino Graumana stanowi epicentrum bulwaru Hollywood. W tłumie przemykają „postacie” znane z ekranów. Ucharakteryzowani osobnicy wszelkimi możliwymi środkami zwracają na siebie uwagę. Namawiają do pamiątkowych zdjęć- to ich zajęcie zarobkowe. Chętnych nie brakuje. Kto nie chciałby mieć zdjęcia z Michaelem Jacksonem, który jako żywo przypomina swój pierwowzór? Nawet dzieci się go nie boją. Obok stoi dziewczyna z pokaźnych rozmiarów, różowym wężem na szyi. Nie jest on bynajmniej z gumy. Prawdziwy, nawet od czasu do czasu wypuszcza czarny przyprawiający o dreszcz emocji języczek. Właścicielka gada ma zdecydowanie mniej chętnych do zdjęć. Dalej widać sprzedawcę kolorowych balonów, który przesuwa swoje przenośne stoisko, ponieważ akurat pojawiła się sekta ubranych na biało z żółtymi szalikami. Przy akompaniamencie głośnych bębenków śpiewają: Hare Kryszna Hare Kryszna. Kryszna Kryszna Hare Hare. Hare Rama Hare Rama. Rama Rama Hare Hare. To wyznawcy Kryszny. Wierzą, że powtarzanie słów mantry głośno, w śpiewie lub cicho, lub nawet w myśli, wznosi ich umysł na wyższy poziom świadomości. Mantra unosi ich ponad świat materialny i sytuuje bliżej Boga. Rozdają ulotki i sprawiają wrażenie podnieconych swoją misją i szczęściem. Sądząc po rysach twarzy nie są to mieszkańcy Indii. Po drugiej stronie ulicy widzę Elvisa Presleya, który nie zrażony konkurencją dźwiękową śpiewa największe swoje przeboje.

DSC02046_fb

Hollywood Boulevard ma długość 7 kilometrów. Na pomysł stworzenia Alei Chwały dla sławnych Gwiazd wpadł w 1953 roku Edward Stewart, prezydent Izby Handlowej Hollywood.

Zaproponował umieszczenie w chodnikach płyt przedstawiających wizerunki gwiazd kina. Miały one mieć wygląd płaskorzeźb. Pomysł ze względu na trudności techniczne wzbudził wątpliwości. W końcu ktoś zaproponował, aby wtopić w beton proste, symboliczne złote gwiazdy z brązowym obramowaniem i nazwiskami. Na realizację pomysłu trzeba było poczekać następnych 7 lat.

Premierową gwiazdę otrzymał w marcu 1960 roku niezależny reżyser Stanley Kramer (zmarł w 2001 roku), autor znanych w swoim czasie filmów: „Za wszelką cenę”, „Ucieczka w kajdanach”, „Wyrok w Norymberdze”, „Zgadnij kto przyjdzie na obiad?” Pierwszą w 1960 roku wyróżnioną aktorką została Joanne Woodword.

Nie wszystkie gwiazdy na trotuarze są takie same. Mają zróżnicowany wygląd ponieważ podzielono je na pięć kategorii. A więc mamy: ludzi kina (47 procent), telewizji (24 procent), muzyki (17 procent), radia (10 procent) oraz teatru i showmanów (2 procent). Tę ostatnią kategorię wymyślono w 1984 roku. Parę osób ma po kilka gwiazd. Uznano, że ich zasługi mieszczą się w więcej niż jednej kategorii. Do nich należą: Bing Crosby, Dean Martin, Frank Sinatra i Jack Benny.

Tuż po tym jak w chodniku pojawiło się osiem pierwszych gwiazd projekt został zatrzymany ze względu na dwa procesy sądowe. Miejscowi właściciele zaskarżyli uchwalony dodatkowy podatek na nieruchomości, który miał sfinansować projekt. Drugi proces, o odszkodowanie w wysokości 400 tys. dolarów, wytoczył syn Charliego Chaplina. Jego zdaniem komisja przyznająca gwiazdy dopuściła się przestępstwa nie uwzględniając w galerii jego ojca! Oba pozwy zostały oddalone. Sam Chaplin dostał w końcu swoją gwiazdę w 1972 roku.

Ciekawostką jest fakt, iż godnego gwiazdy uznano również boksera Muhammad Ali. Miał on jednak specjalne wymagania. Nie życzył sobie mianowicie, aby po nim chodzono i jego gwiazda jako jedyna została umieszczona w murze Dolby Theatre.

Kto ma prawo do swojej gwiazdy w Alei Chwały?

Otóż każdy może przynajmniej zgłosić kandydata. Trzeba tylko wypełnić dostępną na internecie aplikację, uzyskać pisemną zgodę nominanta, no i bagatela uiścić opłatę manipulacyjną w kwocie 30 tys. dolarów. Następnie komisja decyduje kto dostąpi zaszczytu. Około 25 osób rocznie otrzymuje swoje gwiazdy.

Od 1968 roku jest wymagana obecność nominowanej osoby przy odsłonięciu gwiazdy (wyjątek oczywiście dla osób uhonorowanych pośmiertnie). Jedyną osobą, która nie pojawiła się na ceremonii była Barbara Streisand, która rzekomo nie mała tolerancji dla tłumów. W 1994 roku w związku z konstrukcją dwóch stacji metra 450 gwiazd m.in. Elvisa Presleya, Marilyn Monroe, Walta Disneya, Boba Hope, Groucho Marxa, Gene Kelly, Arnolda Schwarzeneggera oraz Charlesa Chaplina zostało zdemontowanych i przeniesionych na trzy lata do magazynów.

DSC02049_fb

W alei można zobaczyć gwiazdy dwóch Michaelów Jacksonów (jeden był radiowcem). Mamy także dwóch Harrisonów Fordów (obaj aktorzy).
Ponieważ Hollywood to mieszanka świata realnego z fikcją, w alei doczekały się gwiazd takie postacie jak: Myszka Miki, Królik Bunny, Kaczor Donald, Miś Puchatek i 15 innych podobnych kreacji.

Z gwiazdami czasem się dzieją rzeczy przykuwające uwagę opinii publicznej. Z trotuaru skradziono 5 m.in Gregory Pecka. W tym roku przeciwnik Donalda Trumpa młotem skuł gwiazdę prezydenta. Szybko została odrestaurowana i przez następne tygodnie pilnowana przez zwolenników nowego Trumpa. Nikt nie jest doskonały i kilkakrotnie zainstalowano gwiazdy z błędami w pisowni, które szybko zostały skorygowane. Najwięcej ludzi widać przy betonowych śladach przed kinem Graumana. Zauważyłem, że szczególne emocje budzą odciśnięte dłonie. Wiele osób wkłada w nie swoje i chyba z niedowierzaniem stwierdza, że postacie mające niemal wymiar półboski mają takie same łapki.

Ulica toleruje każdą fikcję. Widzę murzyna przebranego za…. Zorro. Pewnie grupa młodych rozwrzeszczanych uczennic, która dopadła go do pamiątkowego zdjęcia nie ma pojęcia o pierwowzorze tej postaci i aktorze, który go kreował. Tym razem obyło się bez wywijania szpadą i wycięcia litery „Z”. Dziewczyny szybko utraciły zainteresowanie tą postacią, bo na horyzoncie pojawił się „Superman” – chyba postać dla nich znacznie bliższa.
Akurat zbliżał się zachód słońca i ostatnie promienie dodawały filmowego wyrazu wszystkiemu, co się działo na ulicy. W latach 20-tych ubiegłego wieku najwięksi producenci filmów przenieśli się z Nowego Jorku do Hollywood właśnie ze względu na tutejsze lepsze światło. W Los Angeles słońce świeci inaczej – lepiej i więcej dni w roku. Pomogło to twórcom filmowym.
Wyznawcy Hare Kryszna doszli do stanu ekstazy: wpadli w trans, Jeszcze głośniej walą w bębenki i śpiewają swoją mantrę. Dołączył do nich sprzedawca baloników! Czyżby się udało zdobyć kolejnego wyznawcę? Przy zachodzie słońca Boulevard Hollywood wygląda filmowo. Nie przeszkadzają nawet klaksony samochodów. Noc przyniesie nową odsłonę tego spektaklu ulicznego, który trwa tutaj 24 godziny na dobę.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Rogalski