Podróże Andrzej Rogalski Czar czterech kółek

Czar czterech kółek

SHARE

Każdy mężczyzna przekraczając próg tego muzeum od razu wskoczy w sam środek swoich wspomnień i marzeń. Nagle kolekcjonowane w dzieciństwie w Polsce „żelaźniaki”, zwane też „resorakami” (dla tych co nie wiedzą, to były metalowe modele starych samochodów), są na wyciągniecie dłoni i w prawdziwych rozmiarach!

Dla jednych to podróż sentymentalna, zachwyt nad dziełem konstruktorów i projektantów, a dla innych pasjonatów czterech kółek źródło wiedzy technicznej oraz skarbnica inspiracji do inżynieryjnych pomysłów. Wszak historia samochodów nie jest zamkniętym rozdziałem, a wręcz przeciwnie: jest niezapisaną księgą nowych rozwiązań i pomysłów.

Muzeum samochodów w Hickory Corners w Michigan ma swoje korzenie w latach 60. ubiegłego wieku. Wtedy potentat przemysłu farmaceutycznego Donald S. Gilmore odkrył w sobie pasję kolekcjonerską. Zaczął skupować zabytkowe modele samochodów. Zaczął od legendarnego Forda T z 1927 roku, później dokupił Rolls-Royce’a z 1913 roku i model Pierce-Arrow z 1920 roku. Zapewne był to jego powrót do dzieciństwa. Żył w tym czasie, kiedy jeszcze te samochody już jeździły po drogach amerykańskich.

Kolekcja Gilmore rozrastała się szybko. Dla zakupionych pojazdów potrzebna była przestrzeń i magazyny. Donald Gilmore zakupił 90 akrów ziemi obok małego, urokliwego miasteczka Hickory Corners położonego w niewielkiej odległości od autostrady 94, która na tym odcinku łączyła Detroit z Chicago; dwa potężne ośrodki związane z przemysłem motoryzacyjnym. Donald kolekcjonował samochody dla siebie i nie myślał o pokazywaniu ich publiczności. Jednak jego żona Genevieve, na szczęście postarała się, aby zmienił zdanie i prywatną kolekcję zmienił w muzeum. Utworzyli razem niedochodową fundację, która miała dalej skupować eksponaty związane z motoryzacją i udostępnić je z czasem dla wszystkich.

Muzeum zostało otwarte 31 lipca 1966 roku.

Dziś jest to największa w Stanach Zjednoczonych ekspozycja poświęcona samochodom i innym aspektom z nimi związanymi, które są nieodłączną częścią kultury czterech kółek. Na terenie muzeum m.in. znajduje się replika stacji benzynowej z 1930 roku z szyldem reklamującym galon benzyny po 18 centów i oryginalny przydrożny Silk City Dinner, wagon restauracyjny z 1941 roku. Nazwa sieci restauracyjnej wzięła się od głównej aktywności biznesowej jej właściciela, który posiadał fabryki materiałów jedwabnych. Wagon jest czynną restauracją i serwuje tradycyjne posiłki. Nawet coca-cola jest w oryginalnych małych, szklanych butelkach. Obsługa jest ubrana jak w latach 60. w gustowne w jasnoniebieskie fartuszki z białymi kołnierzykami. Całość odtwarza dawne nieistniejące klimaty przydroznych restauracji dla kierowców i podróżujących.

 

W Gilmore Car Museum jest ponad 400 samochodów i około 8000 artefaktów związanych z motoryzacją. Najstarszym prezentowanym samochodem jest Locomobile Steam Car z 1899 roku.

Inna ciekawostką jest makieta samochodu-giganta z filmu fabularnego Disneya z 1967 roku „The Gnomemobile” i Rolls Royce z 1930 roku, który Walt Disney sprezentował muzeum. Muzeum posiada jedną z największych na świecie kolekcji maskotek, rejestracji samochodowych i plakietek.
Zaraz za głównym wejściem mamy Heritage Center z biblioteką, salą kinową i kawiarnią. Stamtąd droga prowadzi wprost do galerii samochodów z lat 30. ubiegłego wieku, kiedy w moim przekonaniu, powstały najładniejsze i najbardziej oryginalne konstrukcje. W tej sali mamy kącik poświęcony burzom piaskowych z lat 30, które doprowadziły do ogromnej migracji ludzi z terenów preriowych głównie do Kalifornii co było możliwe tylko dzięki upowszechnieniu samochodów.
Nieco dalej znajduje się wystawa samochodów wyścigowych należących do rajdowca A.J. Foyta. Oczywiście nie można ominąć kolekcji samochodów produkowanych przez Forda. Całość jest prezentowana w replice salonu sprzedaży z 1928 roku. Dalej mamy muzeum Cadillac-LaSalle i Lincolna. Na pewno trzeba zobaczyć piękne samochody firmy Pierce-Arrow produkowane od 1901 do 1938 roku. Wspomniany samochód z filmu „The Gnomemobile” znajduje się on budynku „Pedal Carn Bar”.
Większość zabudowań przypomina stodoły. Cały kompleks to jakby gigantyczna farma, co podkreśla charakterystyczna kolorystyka: rude boczne ściany budynków, białe framugi okien oraz szare zadaszenie.
Ogromna ilość eksponatów i pomieszczeń sprawia, że na pobieżne obejrzenie wszystkiego potrzebne jest co najmniej 3 godziny. Na dokładniejsze zapoznanie się z muzeum należy poświęcić cały dzień. Muzeum jest przestronne, a budynki rozsiane na 90 akrowej powierzchni.
Całość ekspozycji jest opowieścią o samochodzie i jego miejscu w historii Ameryki. Symbioza człowieka z automobilem była jednym z najważniejszych kół zamachowych rewolucji przemysłowej. Bez tego faktu nie ma możliwości zrozumienia fenomenu jakim są Stany Zjednoczone.

Muzeum rocznie odwiedza ponad 100 tys. gości, co biorąc pod uwagę liczbę lat od otwarcia sprawia, że kolekcje widziało miliony ludzi.

Większość z nas w dzieciństwie bawiła się samochodowymi zabawkami. Największe pożądanie budziły wspomniane „resoraki” i „żelaźniaki” takich firm jak Matchbox, Dinky czy Corgi Toys. Starannie wykonane, miały dokładnie odwzorowane detale historycznych aut. Niestety, niewiele ich przetrwało do naszych czasów. Żyjąc w Ameryce lub będąc tu przejazdem mamy niepowtarzalną szansę zobaczenia tych miniaturowych cacuszek w skali 1 do 1.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Rogalski