Przeczytaj Klasycznie ze Szpakiem czyli “Classica tour”

Klasycznie ze Szpakiem czyli “Classica tour”

SHARE

Może i “dziwny jest ten świat” ale jedno jest pewne, takiego koncertu dawno nie mieliśmy przyjemności słuchać i oglądać, bo w przypadku Michała istotne są oba te aspekty.

Jak się zapewne domyślacie mamy na myśli wydarzenie jakie miało miejsce w Copernicus Center, a którego głównym organizatorem była Paderewski Symphony Orchestra. Dla fanów Michała Szpaka była to nie lada gratka, ponieważ artysta, o którym mówi się, że jednym z najoryginalniejszych i najgorętszych nazwisk polskiej sceny muzycznej, po raz pierwszy odwiedził nasze miasto i był to mamy nadzieję pierwszy z wielu koncertów jakie nas czekają w przyszłości.

Ale zanim do tego dojdzie słów kilka na temat samego pomysłu. Otóż Classica tour to projekt, w którym artysta daje wyraz nie tylko swojej miłości do muzyki klasycznej, tej jaką możemy usłyszeć ze scen teatralnych i operowych, jest także spektaklem pełnym teatralnych gestów i aranżacji oraz wyrazem bratersko-siostrzanej miłości. Podczas koncertu podzielonego na 2 części towarzyszy artyście na scenie jego siostra, sopranistka klasyczna Marlena Szpak. Niecodzienny spektakl rozpoczął się od brawurowego wykonania w świetlanej poświacie “Dziwny jest ten świat” z repertuaru Czesława Niemena śpiewanego nie ze sceny lecz bezpośrednio przed zachwyconą publicznością. Następne utwory tej romantyczno-dramatycznej części nie tylko były potwierdzeniem talentu i możliwości wokalnych Szpaka, ale także były okazją do poznania gustów muzycznych i inspiracji artysty.

W tej części Marlena Szpak swym sopranem wyśpiewała nam przeszywającą na wskroś kompozycję Krzysztofa Komedy “Rosemary’s Lullaby”. Poza tym mogliśmy usłyszeć w jej wykonaniu piękny, liryczny utwór Andrew Lloyd Webbera “Memory” z musicalu “Cats” oraz duet Michała i Marleny wykonujących „E più ti penso”, kompozycję kolejnego klasyka czyli Ennio Morricone. Ale nie tylko muzyka budowała nastrój spekatklu, również hipnotyzująca wręcz gra świateł i cieni oraz teatralne, wystudiowane gesty i pozy wykonawców połącznone z aranżacją niczym z pełnego symboliki dramatu romantycznego. Kulminacją widowiska składającego się na część pierwszą było “Bo życie takie jest”.

W jednym z wywiadów Michał powiedział, że przebieg koncertu ma przypominać spektakl, który wprowadza widzów w refleksyjny nastrój i przynosi wielkie emocje i tak właśnie było. Wszystkie utwory zostały zaaranżowane na orkiestrę symfoniczną przez Jacka Turowskiego i wielkie brawa dla jego talentu. Muzykami towarzyszącymi Michałowi byli Damian Kurasz – gitara, Rafał Inglot- perkusja, Adrian Adamski – klawisze, Bartłomiej Skiba – gitara basowa, Marek Lichota – akordeon.

Po tej wokalnej uczcie (Classica tour symfonicznie) i gromkich oklaskach i przywoływaniach Michała na scenę rozpoczęła się część druga, czyli Classica tour na rockowo, która porwała rozentuzjazmowane fanki i fanów też do śpiewania wraz z wokalistą. Usłyszeliśmy więc najbardziej znane i lubiane piosenki czyli min. “Rosanna”, “Jesteś bohaterem”, “Color of your life”, “Ostatni zakręt”. Michał był już bardziej “na luzie”. Bawił publiczność wspomnieniami i humorystycznymi monologami i choć to wcale nie było konieczne zachęcał do wspólnego śpiewania. Można pokusić o opinię, że skoro część pierwsza pokazała wokalistę jako dramatycznego aktora sceny wokalnej, tak część druga była eksplozją rockowej energii i siły podobnej do tej jaką prezentują podczas koncertów weterani, a zarazem klasycy rocka.

Chicagowski koncert “Classica tour” był także niezapomnianym widowiskiem mieniącym się barwami i kontrastującymi ze sobą nastrojami. Był wypełniony talentem młodych wokalistów i pięknymi kostiumami. A skoro mowa o młodych wokalistach to warto dodać, że koncert otworzyła Violet Oliferuk, która zaśpiewała “Killing me softly” Roberty Flack, zaś zanim na scenę wszedł Michał kilka utworów z najnowszej płyty “Fountaine of Gold” zaprezentowała utalentowana Chicagowianka Karolina Baran KAEYRA. Cóż można powiedzieć o Karolinie? Zachwycający głos i prezencja sceniczna, a przy tym umiejętność zjednywania sobie sympatii publiczności pełnym profesjonalizmem i niebywałą “dorosłością” drzemiącą w tak młodej przecież wokalistce. Na zakończenie koncertu Karolina pojawiła się jeszcze raz w duecie z Michałem w utworze “Don’t poison your heart”. Cóż to było za charyzmatyczne wykonanie! Publiczność była zachwycona. Po koncercie artysta spotkał się z fabnami, podpisywał płyty, a także pozował do wspólnych zdjęć.

Podsumowując, dziękujemy Paderewski Symphony Orchestra za umożliwienie nam wzięcia udziału w tym niezwykłym wydarzeniu. Takiego koncertu już dawno nie było w Chicago! Mamy także nadzieję, że Michał już niedługo odwiedzi nas ponownie.

IB

Zdjecia J.Flisiak