Podróże Andrzej Rogalski Beverly Hills- Złote wzgórza

Beverly Hills- Złote wzgórza

SHARE

Spomiędzy wieżowców wyłania się kilkudziesięciometrowa wieża pokryta płytami z różnymi kolorowymi wzorami. Stoi blisko szkoły, więc w pierwszej chwili można pomyśleć, że to jakaś instalacja artystyczna, która stawia sobie za cel jedynie zbulwersowanie opinii publicznej. W końcu jesteśmy w Beverly Hills, w siedlisku świata sztuki i w jednym z najbogatszych miast na świecie!

Okazuje się jednak, że Beverly Hills to nie tylko ekscytujące miasto artystów, filmowców i bogaczy, których ciągnie do gwiazd. Dziwna „rzeźba” dostarcza rocznie szkole około 300 tys. dolarów dochodu, a właścicielom kilkanaście razy więcej! Ta wieża to zakamuflowany szyb naftowy, który od prawie stu lat eksploatuje pokłady, znajdujące się teraz pod szkołą.

Nieprzerwanie 24 godziny na dobę, 365 dni w roku około 100 dźwigni wielkich pomp wydobywa czarne złoto w Beverly Hills.

Los Angeles leży na bogatych złożach ropy. W 1900 roku znajdowało się w jego okolicach około 30 tys. szybów.

Z tej liczby dziś pozostało 5 tys. z czego połowa jest nadal aktywna. Pompy szybów naftowych ciągną z ziemi ropę, którą zmienia się w stałą, pewną rzekę zielonych banknotów. Szyb na terenie szkoły pompuje około 300-500 baryłek dziennie. Ekolodzy chcą go zamknąć. Wytoczyli nawet proces właścicielowi – firmie Venaco. Twierdzą, że szkodliwe „wyziewy” trują uczniów. Pewnie prawnicy jak zwykle w imię dobra innych szukają dla siebie dochodu. Dyrekcja szkoły zasilana żywą gotówką nie popiera tej akcji.

Pod koniec XIX wieku Kalifornia przeżyła drugą gorączkę po wcześniejszej związanej z odkrytymi pokładami złota. Czarne złoto, jak nazywano ropę, czyniło ludzi dosłownie z dnia na dzień milionerami. Szukano więc jej wszędzie. W miejscu, w którym znajduje się dziś ekskluzywne Beverly Hills zawiązała się spółka Amalgamated Oil Company, która od 1900 roku, po wykupieniu działek, rozpoczęła intensywne wiercenia. Ropę znaleziono, ale odkryto z dzisiejszego punktu widzenia coś ważniejszego – ogromne zasoby wód artezyjskich, które na terenach było nie było półpustynnych stanowią nieocenioną wartość.

Rozwijające się dynamicznie Los Angeles potrzebowało wody i terenów pod rozbudowę. Spółka Amalgamated Oil Company w 1906, wychodząc naprzeciw potrzebom, zreorganizowała swoją działalność. Od tej pory funkcjonowała pod nazwą Rodeo Land and Water Company, a wykupione wcześniej tereny nazwali Beverly Hills.

Całość podzielono na działki i zaczęła się ich sprzedaż. Było to idealne miejsce dla bogatych przytłoczonych gęstą zabudową w centrum Los Angeles. Równocześnie rozwijała się komunikacja, która otwierała szansę na możliwość mieszkania w oddalonych miejscach.

Ciekawostką jest fakt, iż działki w Beverly Hills nabywać mogli tylko biali. Zakaz kupowania także obejmował Żydów.

Pierwszy dom w Beverly Hills stanął w 1907. Jednak dalszych chętnych brakowało. Przełomem okazała się inwestycja milionera Burtona Greena. Rozpoczął on w 1911 roku budowę hotelu, który został ukończony rok później. Szybko stał się magnesem dla bogatych i wpływowych ludzi. Do dnia dzisiejszego stoi na swoim miejscu i jest żywym muzeum w tej prestiżowej dzielnicy. Zanim jednak wyrosły wokół niego inne domy rozciągała się wokół nieurodzajna półpustynia.

Dzięki wspomnianemu hotelowi powoli rosło zainteresowanie terenem. W 1914 roku w Beverly Hills doliczono się już ponad 500 mieszkańców. To dało podstawę, aby okolica uzyskała status miasta. Nic tak nie podnosi wartości nieruchomości jak obecność sławnych ludzi.
Beverly Hills polubiło środowisko filmowe. Znani aktorzy kina niemego: Douglas Fairbanks i Mary Pickford kupili wspólnie działkę w 1919 roku i w 1921 roku wprowadzili się do nowej rezydencji nazwanej przez prasę „Pickfair”. Za aktorskimi pionierami ruszyli inni. Jak grzyby po deszczu rosły okazałe, bogate posiadłości. W 1925 roku powstał na terenie miasta UCLA (Uniwersytet Kalifornijski Los Angeles). W ten sposób okolica otrzymała zastrzyk młodzieży i zaplecze intelektualne.

We wczesnych latach czterdziestych, czarni aktorzy i biznesmeni, mimo zakazu, zaczęli przeprowadzać się do Beverly Hills. Miejscowe stowarzyszenie było przeciwne i starało się wyegzekwować prawo przed sądem. Znane czarne aktorki: Hattie McDaniel, Louise Beavers i Ethel Waters nadały sprawie wielki rozgłos. Wśród białych mieszkańców miasta, wspierających pozew przeciwko czarnym, był gwiazdor kina niemego, Harold Lloyd.

Proces zakończył się wyrokiem korzystnym dla Afroamerykanów. Sędzia orzekł, że „czternasta poprawka” do konstytucji gwarantuje wszystkim równe prawa jeśli chodzi o możliwość wyboru miejsca zamieszkania. Konkretnie powołał się na punkt pierwszy poprawki, w którym czytamy:

Każdy, kto urodził się lub naturalizował w Stanach Zjednoczonych i podlega ich zwierzchnictwu, jest obywatelem Stanów Zjednoczonych i tego stanu, w którym zamieszkuje. Żaden stan nie może wydawać ani stosować ustaw, które by ograniczały prawa i wolności obywateli Stanów Zjednoczonych.

Dziś już nikt nie zastanawia się nad tego rodzaju problemami, a Beverly Hills w znacznej części jest wykupione przez bogaczy z Bliskiego Wschodu w tym głównie z Iranu. Na ich temat krążą w miejscowej prasie różne opowieści. Jako przykład ekstrawagancji podaje się rodzinę królewską z Emiratów Arabskich, która na wakacje zajeżdża do wilii, w której mieszkała Marilyn Monroe. Ich rodzinny samolot przywozi im wszystko: od samochodów po sztućce, którymi spożywają posiłki. Emirów ciągnie do kultury zachodniej, a jednocześnie się od niej separują. Paranoja islamska. Ostatnio najbardziej aktywnymi inwestorami w regionie są milionerzy z Chin. Bogactwo łączy bogatych.

VIP-ów można czasami zobaczyć jak przemykają luksusowymi, odkrytymi samochodami na znanej ulicy Rodeo Drive. Przyjeżdżają tam na zakupy i do restauracji. Najważniejsza część Rode Drive znajduje się pomiędzy Wilshire Boulevard a Santa Monica Boulevard. Wzdłuż tego odcinka rozlokowane są luksusowe butiki, restauracje oraz hotele. Swoje sklepy mają tacy giganci jak: Giorgio Armani, BVLGARI, Cartier, Chanel, Christian Dior, Dior, Dolce & Gabbana, Hugo Boss, Gucci, Gianfranco Ferré, Lacoste, Louis Vuitton, Miu Miu, Ralph Lauren, Prada, Salvatore Ferragamo, Tiffany & Co., Tod’s, Versace, Westime i Yves Saint-Laurent. Jest to jak wiadomo pierwsza liga w modzie i cenach.

Turyści zwykle ograniczają się do oglądania luksusu przez szyby. Ubrani w szorty i koszulki bawełniane nie bardzo pasują do wnętrz tych sklepów. Wiele się zmieniło jednak od 1990 roku, kiedy powstał film „Pretty Woman” karykaturalnie przedstawiajcy wizytę w takim przybytku luksusu młodej panienki Vivian, która spotkała bogatego promotora Edwarda i wybrała się z jego kartami kredytowymi na zakupy na Rodeo Drive. Była „niestosownie” ubrana i została wyproszona ze sklepu, w którym planowała nabyć luksusowe stroje odpowiednie do spotkań w wyższych sferach. Do tego nie była przygotowana w tej wersji współczesnego Kopciuszka. Kiedy w późniejszych sekwencjach filmu wróciła w to samo miejsce ubrana jak należy obsługa prześcigała się w serwowaniu swoich usług. Jednak ta nie skorzystała. Wcześniej zapytała czy ją poznają? Zaprzeczyły. Ona dalej: czy pracują na procent od sprzedaży? Potwierdziły! – Wyrzuciłyście mnie wczoraj – powiedziała Vivian – To był duży błąd… bardzo duży błąd – powiedziała i wyszła triumfalnie pokazując naręcza pakunków z luksusowymi ubraniami. Ta scena jak najbardziej ma odniesienie do atmosfery Beverly Hills, gdzie co prawda mniej ostentacyjnie niż w latach 90., ale nadal dom, samochód, kariera i ubranie wyznaczają status społeczny. Podobno sławni pojawiają się na zakupach po wcześniejszym umówieniu i na czas ich obecności sklepy są zamykane.

W 2016 roku w Beverly Hills mieszkało ponad 34 tys. ludzi. Przeciętny dochód gospodarstwa domowego wynosił 193 tys. dolarów rocznie. Kim są ludzie zamieszkujący w słynnej złotej enklawie?

Dużo jest osób starszych. Miasto pomaga finansowo „biednym” osobom powyżej 62 roku życia, których dochód jest niższy niż 29 tys. dolarów rocznie (dotyczy to gospodarstw domowych jednoosobowych). Rezydenci Beverly Hills mają wiele przywilejów, o których nie śni się mieszkańcom innych dzielnic Los Angeles. Pogotowie, straż pożarna i policja pojawiają się po wezwaniu najszybciej w kraju. Okolice są pilnie strzeżone, a przestępczość jest znikoma. Od czasu kiedy w 1969 roku została zamordowana na wzgórzach Beverly Hills żona Polańskiego wraz z jego przyjaciółmi wiele się zmieniło na korzyść, jeśli chodzi o bezpieczeństwo.

Bogaci ludzie w jesieni wieku mają jednak swoje zmartwienia. Twierdzą, że okolica przeżywa prawdziwy najazd „gold diggers”, jak się popularnie nazywa osoby obojga płci, które poszukują dostatniego życia przez związek z bogatymi ludźmi, przeważnie w wieku emerytalnym. Przykład Pretty Woman dalej działa. Zostawmy jednak te zmartwienia bogatym i korzystajmy z uroków, które Beverly Hills oferuje wszystkim przyjezdnym. Większość z prawie 48 milionów turystów, które odwiedza Los Angeles, za punkt honoru stawia sobie wizytę w Beverly Hills i spacer po Rodeo Drive. Warto się zanurzyć przynajmniej na chwilę w luksusie oraz rzeczywistości świata bogatych i wpływowych.

Tekst i zdjęcia: Andrzej Rogalski