Najnowsze Nauvoo, czyli początki Mormonów w Illinois – część 2

Nauvoo, czyli początki Mormonów w Illinois – część 2

SHARE

Miasto Nauvoo wysłało petycję do Amerykańskiego Kongresu o zorganizowanie osobnego, własnego rządu terytorialnego ze stolicą w Nauvoo. Joseph Smith także zawiadomił Kongres, że będzie się ubiegał o prezydenturę Stanów Zjednoczonych. 3000 misjonarzy mormońskich udało się do Waszyngtonu z wyrazami poparcia kandydatury przed Kongresem. Ta działalność Mormonów została potraktowana jako przejaw wyjątkowej arogancji. W powiecie Hanckock i w sąsiadujących powiatach zostały wzbudzone obawy, że rządy Mormonów w mieście Nauvoo są tak niebezpieczne dla okolicznych mieszkańców jak bomba z zapalonym lontem.

W dwóch powiatach powołano ochotniczą milicję i wysłano ją do miasteczka Carthage w obronie przed Mormonami. W reakcji na tą agresję Bracia Smith natychmiast ogłosili stan wyjątkowy w Nauvoo i powołali amię ochotników w celu obrony miasta przed uzbrojoną milicją. Gubernator Ford rozpoczął śledztwo przeciwko zmilitaryzowanemu Nauvoo i wydał nakaz aresztowania Smitha i jego brata pod zarzutem wywoływania społecznego niepokoju.

Bracia Smith, nie czując się winnymi stawianym zarzutom sami zgłosili się do aresztu w Carthage i zamknięto ich w budynku wiezienia w wygodnym, umeblowanym pokoju, a nie w zabezpieczonej celi. Nie obawiano się o ich ucieczkę, gdyż zarzuty przeciwko nim nie miały kryminalnej czy poważnej natury.

Gubernator udał się do Nauvoo w celu wyjaśnienia sytuacji i do jego przyjazdu poczyniono wszystko, co jest możliwe, aby zapewnić bezpieczeństwo więźniom. W tym czasie w Carthage uformowała się duża grupa mężczyzn o antymormońskich nastrojach i udała się pod więzienie. W momencie, gdy aresztu pilnowało ośmiu strażników, rozwścieczony tłum ok. 50 mężczyzn, z pomalowanymi na czarno dla niepoznaki twarzami zaatakował budynek. Tłum rozbroił strażników i wdarł się do wnętrza budynku, strzelając przez ściany do zamkniętego pomieszczenia, w którym przebywali bracia Smith i dwóch prominentnych przywódców Mormonów. Brat Josepha Hyrum zginął na miejscu. Joseph Smith, lekko ranny i uzbrojony w niewielki rewolwer, brawurowo walczył z napastnikami, raniąc co najmniej czterech z nich, zanim nie dosięgły go kule napastników. Smith uciekając wypadł z okna na ulicę, a ostatni oddany strzał był strzałem do martwego już ciała Proroka. Cała akcja zakończyła się ok. 5 PM i tłum natychmiast rozproszył się, uciekając przez prerie do miasteczka Warsaw, oddalonego o 15 mil. Zadziwiająco, Mormoni nie szukali rewanżu i nie zaatakowali napastników, tylko ze smutnym spokojem odebrali ciała zabitych, które wkrótce pogrzebano ze wszystkimi honorami ustalonymi przez ich kościół.

Zasada, że śmierć męczennika jest zalążkiem wiary pokazała, że jest to również prawdą w kościele mormońskim. Wiara nie zginęła z prorokiem, a wręcz przeciwnie, zabójstwo przywódcy stworzyło jej nowe życie.

Niedługo po tych wydarzeniach, dziewięciu mężczyzn, w tym aż sześciu z miasteczka Warsaw, zostało oskarżonych o zabicie czterech przywódców Mormonów. Wyrokiem sympatyzującego z napastnikami sądu wszyscy napastnicy zostali uniewinnieni. Żadne z nazwisk mieszkańców miasteczka Warsaw nie wskazywało, żeby którykolwiek z morderców Josepha Smitha był polskiego pochodzenia.

c.d.n.
Krzysztof Wawer