Najnowsze Nie ma jak u Mamy, czyli dorosłe dziecko w domu!

Nie ma jak u Mamy, czyli dorosłe dziecko w domu!

SHARE
psycholog_radzi-www

Rodziny wielopokoleniowe są formą społecznego życia, którą znamy od najwcześniejszych momentów naszej cywilizacji. Dawniej było wręcz koniecznością pomaganie sobie i wzajemna współpraca. Ciężkie warunki życia wymagały, aby wszyscy pozostali członkowie rodziny pomagali rodzicom, którzy ponosili odpowiedzialność za wyżywienie rodziny. Wielokrotnie był to jeden z istotnych czynników warunkujących przetrwanie rodziny lub odnoszonych przez nią sukcesów.

Współczesność również stwarza sytuacje do kontynuowania takiego właśnie modelu życia. Odwróceniu uległ jednak kierunek pomocy. Dawniej to dorastające dzieci pomagały rodzicom/rodzinie. Obecnie to częściej rodzice oferują pomoc dorosłym dzieciom w dalszym kształceniu się, odkładaniu pieniędzy na pierwsze życiowe inwestycje, czy też w tzw. miękkim wejściu w dorosłość. I również w tym modelu nie ma nic niewłaściwego. To bardzo piękne i budujące, gdy członkowie rodziny pomagają sobie nawzajem.

Widzimy, że nasze dorosłe, (czyli powyżej 18 roku życia) dziecko sumiennie inwestuje we własną edukację lub intensywnie poszukuje wymarzonej pracy albo odkłada oszczędzane dzięki mieszkaniu z rodzicami pieniądze.

Ale przede wszystkim DOCENIA i SZANUJE NAS za udzielaną pomoc!

Życie pisze jednak różne scenariusze, dlatego dalsza część tego artykułu adresowana jest do rodziców lub krewnych doświadczających braku wdzięczności.

W wielu rodzinach dochodzi do sytuacji, gdzie dorosłe dzieci traktują dom jak przysłowiowy hotel z jadłodajnią, pralnią i otwartym sejfem, z którego na żądanie wysypują się zapracowane przez rodziców pieniądze.

Oczywiście wymienione wcześniej usługi są zupełnie bezpłatne, a co gorsza SŁUŻĄCY (czytaj: rodzice) bardzo rzadko, jeżeli w ogóle, doświadczają oznak wdzięczności.

Inną alternatywą scenariusza z dorosłym dzieckiem w domu jest tzw. GNIAZDOWNIK.

Czyli młoda dorosła osoba, która nie ma ochoty na robienie w swoim życiu nic bardziej wartościowego niż spędzanie czasu przy grach komputerowych, mediach społecznościowych lub inwestowanie w wątpliwej jakości zajęcia (na przykład niekończące się imprezy). Gniazdownik najchętniej nie wychodzi z pokoju w basemencie (z wyjątkiem imprezowicza, którego często nie ma w domu). Ugotowane posiłki i czystą odzież należy położyć Gniazdownikowi grzecznie pod drzwiami i cichutko zapukać.

Wielu rodziców zadaje sobie pytanie: Skąd bierze się takie zachowanie u naszego dziecka oraz jak pomóc jemu/jej wydorośleć?

Jednym z powodów takiej postawy życiowej dorastającego dziecka może być nasza NADOPIEKUŃCZOŚĆ.

Oczywiście częścią rodzicielstwa jest otaczanie opieką dziecka i zaspokajanie jego potrzeb życiowych. Jednak drugą niemniej istotną sferą wychowania jest kształtowanie samodzielności i odpowiedzialności za siebie i swoje wybory. Niestety z tym wielu rodziców, (ale też dziadków, bądź innych członków rodziny) miewa spory problem. Wychowanie do odpowiedzialności za siebie zaczyna się już we wczesnym dzieciństwie. Jednak, gdy dziecko/nastolatek jest otoczone osobami, które z miłości, litości lub ze strachu przed wybuchami niezadowolenia robią lub przejmują odpowiedzialność za rzeczy, które on/ona sama mogłaby robić, to niestety jego proces dojrzewania znacznie zwalnia. W ten sposób „na świat przychodzą” Nieodpowiedzialni Dorośli, których spotykamy w codziennym życiu.

Kolejnym powodem, dla którego dorosłe dzieci znacznie spowalniają swój samodzielny start jest STRACH PRZED NIEZNANYM.

Pojawia się on zwłaszcza, gdy dotąd to najbliżsi przejmowali się i dbali o zaspokajanie wszelkich potrzeb. Sytuacje takie jak szukanie pracy, dalsze kształcenie i wszystkie z tym związane trudności wręcz paraliżują „młodego orła”. On lub ona woli wybrać, znane już od wielu lat, narzekania rodziców niż stawianie czoła tym nowym sytuacjom. Zdarza się to zwłaszcza wtedy, gdy mimo narastającego niezadowalania rodzina nadal umożliwia „trwanie w bezruchu”.

Czasami rodzice obserwują u dorosłego syna lub córki symptomy depresji, nerwicy, uzależnienia od środków odurzających i tym bardziej ogarnia ich przerażenie o przyszłość potomka. I znowu mają zupełną rację, gdyż w stanie depresji lub silnej nerwicy (nie wspominając już o uzależnieniu) trudniej jest wejść w dorosłe życie. Jednak zwłaszcza w takich sytuacjach mamy wręcz obowiązek, jako kochający rodzice, postawić dziecku warunek, że może liczyć na naszą intensywną pomoc tylko wtedy, gdy rozpocznie leczenie swojej choroby.

Gdy z jakichkolwiek powodów profesjonalna terapia nie jest możliwa alternatywą są bezpłatne grupy wsparcia (Anonimowi Alkoholicy/Narkomani, Grupy wsparcia dla osób z depresją/nerwicą) działające przy niejednym ośrodku terapeutycznym lub szpitalnym. Postawienie dorosłemu dziecku tego warunku jest bardzo zbliżone do sytuacji, w której doświadczony lekarz nakazuje pacjentowi po skomplikowanym zabiegu przespacerowanie się po korytarzu – wszak przyspiesza to powrót do zdrowia!

W następnej części artykułu zaprezentuję Państwu podstawowe zasady, które dobrze jest ustalić jak najwcześniej z dorosłym dzieckiem chcącym nadal korzystać z opieki rodziców.

Rodziców zainteresowanych efektywnymi metodami wychowawczymi rozwijającymi w dzieciach samodzielność i wiarę we własne siły zapraszam na cotygodniowe spotkania Zaradnika Rodzica (Czwartki 7:30pm) w Zrzeszeniu Amerykańsko-Polskim.

Małgorzata Olczak –
Terapeuta uzależnień przy Zrzeszeniu Amerykańsko-Polskim
3834 N. Cicero Ave., Chicago, IL 60641
tel: 773-427-6345 lub www.polish.org