Fakty Felietony Nie udawaj Greka! Albo policjanta…

Nie udawaj Greka! Albo policjanta…

PODZIEL SIĘ
Marcin Vogel był chicagowskim policjantem przez 25 lat. Przez 10 lat wykładał na chicagowskiej Akademii Policyjnej. Skończył studia na kierunku Sprawiedliwości Kryminalnej i ma tytuł magistra Psychologii Policyjnej. Jest stałym gościem Polskiego FM we środy, o 4:45pm.

Muszę przyznać się bez bicia, że inspiracją do tego artykułu jest filmik, który umieścił ktoś na Facebook’u. Filmik nagrywany kamerą zamontowaną w kasku motocyklisty pokazuje kraksę między dwoma autami. Po chwili auto, które spowodowało wypadek uderzając w tył samochodu przed nim – odjeżdża z miejsca wypadku. Słychać głos motocyklisty mówiącego, że ma to wszystko nagrane i że ma numer rejestracyjny uciekającego z miejsca wypadku auta. No i na tym, miałem nadzieję, filmik miał się zakończyć. Okazało się, że był to tylko początek…

Przez następne dziesięć minut, nasz ewidentnie świeżo samo-deputowany szeryf, ściga uciekający samochód. Nie tylko łamie ograniczenia szybkości, ale przy kilku okazjach – przejeżdża skrzyżowania na czerwonym świetle! Wreszcie kierowca uciekającego samochodu daje za wygraną i zatrzymuje się. Po paru chwilach nadjeżdża policja i przejmuje sprawę w swoje ręce.

Moim zdaniem, dla efektywnego działania policji, niezbędne jest poparcie, a czasem nawet pomoc społeczeństwa. Tu jednak nasz kolega motocyklista przegiął przysłowiową pałę. Nie mówię, że ja bym tak zrobił, ale gdyby trafił na jakiegoś policjanta służbistę, to mógłby dostać za swoją „pomoc” parę mandatów. Jak zatem wygląda sprawa prawidłowego zachowania się, kiedy jesteśmy świadkami wypadku czy jakiegoś przestępstwa? Są pewne prawa i są też takie zdrowo-rozsądkowe zasady, którymi naprawdę warto się kierować.

Generalnie policja preferuje, aby świadkowie wydarzenia zadzwonili na 911, podali naturę zajścia (wypadek, bijatyka, itd.) i adres zajścia. Jeżeli jest to bezpiecznie możliwe, chcemy aby świadkowie pozostali na miejscu zdarzenia i przekazali wszystkie informacje policji, która przyjedzie na miejsce zajścia. Jako świadkowie powinniśmy postarać się zarejestrować jak najwięcej szczegółów – numery rejestracyjne, marki samochodów, wygląd kierowców (wzrost, waga, kolor i długość włosów, ubranie), kierunek ucieczki, i tak dalej. Na moich zajęciach z noszenia broni często ten temat jest poruszany. Niektórzy kursanci mają wrażenie, że skoro mogą nosić broń, to mogą też podejmować swego rodzaju policyjne akcje. Otóż nie. Jeżeli ktoś nagle odkrył w sobie taką silną konieczność troski o ład społeczny, to serdecznie polecam zdanie egzaminu na policję. W przeciwnym razie należy pamiętać, że jest się de facto osobą cywilną i należy zachowywać się zgodnie z prawem. Innymi słowy – to, że ścigam jakiegoś bandziora nie zwalnia mnie z obowiązku uwagi na innych użytkowników drogi przy przejeżdżaniu przez skrzyżowanie na czerwonym świetle.

Czasami pytają mnie czytelnicy czy słuchacze moich audycji radiowych, o tak zwany “citizen’s arrest”, czyli zatrzymanie podejrzanego przez osobę cywilną. Powiedzmy, że widzimy jak ktoś kradnie perfumy ze sklepu. Łapiemy taką osobę za rękę (literalnie) i trzymamy aż do przyjazdu policji… Otóż paragraf 107.3 ustawy 725 ILCS Artykuł 5 Kodeksu Karnego Stanu Illinois mówi, że: “Każda osoba może zaaresztować inną osobę, kiedy ma rozsądne podstawy do przypuszczenia, że ta osoba popełnia wykroczenie lub przestępstwo, inne niż wykroczenie kodeksu miejskiego”. Zanim jednak państwo ruszycie w miasto, wprowadzając tak potrzebny ład i porządek, chciałbym zwrócić uwagę na parę istotnych szczegółów. Wiecie, dlaczego policjanci są zazwyczaj tacy poważni? Bo nie wiedzą, czy osoba, którą zatrzymują za jakieś drobne wykroczenie drogowe nie postanowi strzelić im w łeb! Czy Państwo jesteście gotowi ryzykować to samo, próbując zatrzymać gościa, który ukradł paczkę śrubek z Home Depot? Policjanci są często sądzeni za nadużycie siły. Jak macie zamiar zatrzymać tego gościa od śrubek – cios karate w szyję, czy lekko go przydusicie? Bo podejrzewam, że Waszych rozkazów to słuchać się nie będzie. Czy na pewno człowiek ten popełnił wykroczenie lub przestępstwo? Może za śrubki już zapłacił, a teraz skoczył je wymienić na inny rozmiar? Słowem – dużo łatwiej jest się w coś śmierdzącego wkopać, niż naprawić trochę ten świat.

Oczywiście są takie sytuacje, kiedy nie można się dwa razy zastanawiać. Jeżeli ktoś atakuje nas, czy naszych najbliższych – należy się skutecznie bronić. Jeżeli jakiś szaleniec wpada do restauracji, w której jemy obiad z rodziną i zaczyna strzelać do ludzi, to mam nadzieję, że nie będziecie się chować pod stołem, tylko będziecie się bronić (zakładając, że macie ukończony kurs noszenia broni i macie tą broń przy sobie). Nie radziłbym natomiast fizycznego angażowania się w sytuacje, gdzie jedyną stratą jest wartość materialna. Od tego jest ubezpieczenie, ochrona obiektu, no i oczywiście – policja.

Praca w policji jest bardzo nobilitująca i, co tu dużo mówić – czasami ciekawsza niż najlepszy film kryminalny. Niestety – nie jest to zawód, który można wykonywać tylko od święta, albo jak mamy ochotę na darmową dawkę adrenaliny.

Marcin Vogel