Fakty Chicago Niemcy grają w otwarte karty

Niemcy grają w otwarte karty

SHARE

Kiedy w 2004 roku Polska przystępowała do Wspólnoty Europejskiej wnikliwsi obserwatorzy przestrzegali. Mówili, że skończy się to pozbawieniem Polski suwerenności, próba jej skolonizowania i wymazania z mapy Europy. Wtedy takie czarne scenariusze budziły rozbawienie wśród większości polityków i społeczeństwa. Dziś następuje weryfikacja prawdziwych intencji sił, które stoją za projektem Unii Europejskiej.

Niemcy, którzy w ciągu ostatnich 100 lat doprowadzili do dwóch tragicznych wojen szykują koleją zawieruchę.

Pod koniec listopada Kanclerz Angela Merkel podczas debaty w Berlinie powiedziała tym razem bez kamuflażu, że „państwa narodowe powinny być obecnie gotowe do oddania suwerenności” na rzecz Unii. Dodała też dla złagodzenia swojej wypowiedzi, że Niemcy…. już to zrobiły. Co innego, gdy prerogatywy władzy oddaje Berlin, a co innego, gdy robią to Praga, Bratysława czy Warszawa. Z niemieckiej perspektywy Bruksela jest agendą Berlina!

Była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher powiedziała kiedyś, że „Unia Europejska” jest narzędziem wprowadzania w Europie niemieckiej hegemonii.
Miała rację.

– Przekazanie suwerenności – mówiła Merkel – ma się odbywać naturalnie w uporządkowany sposób. Mają to zrobić według niej parlamenty narodowe.
A jak się nie zgodzą to co zrobi pani Merkel? Wyśle europejskie wojsko, które wraz z prezydentem Francji Macronem ma powołać w najbliższym czasie? Merkel pokazała w ostatnich latach jak się liczy z wolą państw narodowych. Nie ma na to lepszego przykładu niż jej „zaproszenie” mieszkańców Bliskiego Wschodu i Afryki do Europy. To był wstęp do próby zniszczenia państw narodowych.
Polska według planu Merkel po przekazaniu części suwerenności przypominałaby miasto powiatowe, gdzie „parlament” miałby rolę samorządu, który decyduje gdzie wybrukować kawałek chodnika czy postawić fontannę. Polityka zagraniczna, finansowa, wojsko i policja byłyby w gestii Brukseli czyli Berlina. Kanclerz Niemiec wyraźnie traktuje Polaków i inne narody jako idiotów, którzy nie rozumieją jej prawdziwych intencji.
W przeciwieństwie do swoich poprzedników z czasów II wojny światowej Merkel prowadzi podbój Europy przy pomocy finansów, ekonomii, zakulisowych działań, knowań, itp. Jej strategia „pokojowa” okazała się jak dotychczas wyjątkowo skuteczna. Nie dość, że kraje Europy stopniowo przechodzą pod władzę Berlina to jeszcze Niemcy na nich robią złote interesy poprzez dominację ekonomiczną i finansową. W tym kontekście dwie ostatnie wojny wywołane przez Niemców pokazują jak idiotycznym były one przedsięwzięciem. Po co wysyłać czołgi skoro to samo można osiągnąć metodami pozamilitarnymi.
Do wypowiedzi Angeli Merkel odniósł się europoseł PiS Ryszard Czarnecki. Według niego „przekazywanie kompetencji do Brukseli w praktyce odznacza, nie tyle przekazywanie kompetencji do Niemiec, ale do duopolu Niemcy i Francja”. „My w 2004 r. wchodziliśmy do innej Unii niż mamy obecnie” – oświadczył. Jego zdaniem kanclerz Merkel jest nadal politykiem znaczącym na europejskiej scenie politycznej. „Merkel jest szefem rządu największego państwa UE i ona dzierży lejce. Jej opinia jest bardzo ważna i nie wolno jej bagatelizować i machnąć ręką. Ta wypowiedź jest wypowiedzią bardzo niedobrą i źle wróżącą i niesłychanie pełną hipokryzji” – ocenił Czarnecki.
Są też tacy w Polsce, którzy uspokajają. Gaszą pożar lasu sikawką i mówią żeby ludzie się nie bali. Senator z PSL Jan Filip Libicki powiedział: „Ja byłem tą opinią Angeli Merkel dosyć mocno zaskoczony. Ta wypowiedź jest dla mnie zdumiewająca i mi się nie podoba. Ta wypowiedź idzie wbrew tendencjom, które dziś w Europie się ujawniają”.
Libicki zwrócił też uwagę, że kanclerz Merkel jest politykiem przeszłości „Merkel jest politykiem schodzącym i ja bym do jej deklaracji nie przywiązywał aż tak dużej wagi. Zobaczymy, jakie będzie stanowisko Europejskiej Partii Ludowej po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wtedy będzie to stanowisko wiążące” – zaznaczył.
Szykuje się trudny okres dla Polski i Polaków którzy kochają wolność i niepodległość. Pierwotny plan polegał na utworzeniu w Europie jednolitego obszaru celnego, w którym poszczególne kraje konkurowałyby ze sobą systemami podatkowymi i walutami narodowymi. Na takiej bazie powstała Europejska Wspólnota Gospodarcza. Niestety na EWG zaczął nakładać się projekt polityczny, stopniowo likwidując rozwojowe impulsy, jakie pojawiły się w następstwie utworzenia jednolitego obszaru celnego. Projekt polityczny polegał bowiem na potraktowaniu EWG jako punktu wyjścia do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy, które stanowiłyby też przeciwwagę dla Ameryki. Merkel chce Europy bez państw.
Dodać trzeba, że w projekcie zniszczenia państw narodowych nie tylko chodzi o władzę, ale też po raz kolejny jest implantowana ideologia socjalistyczno-komunistyczna, którą zdążyliśmy już poznać w historii. Merkel, która wyrosła w NRD jest kryptolewaczką. Po zjednoczeniu wystąpiła do chadecji niemieckiej skutecznie kryjąc swoje prawdziwe poglądy. Ona i międzynarodowe siły chcą podzielić świat na strefy i Europa została przydzielona Niemcom.
Andrzej Rogalski