Tylko u nas Taniec, to nie tylko pasja to sposób na życie

Taniec, to nie tylko pasja to sposób na życie

SHARE

Rozmawiamy z panią Bożeną Kochańską, tancerką, zdobywczynią wielu nagród i wyróżnień w licznych konkursach tańca towarzyskiego w Stanach Zjednoczonych.

Prosimy o krótkie przedstawienie się. Kim jest Bożena Kochańska?

Jestem Mamą, z zawodu pielegniarką, pracuję i wspieram biznes męża, opiekuję się swoimi dziećmi i domem oraz jestem tancerką, mistrzynią i pasjonatką różnych form tańca.

Dlaczego taniec, skąd ta pasja?

Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się około 5 lat temu, w niezwykłych i zupełnie niespodziewanych dla mnie okolicznościach. W tym czasie moje dzieci: Alex i Julia uczęszczały na grupowe zajęcia taneczne do Interclub Academy of Dance. Podczas „social party” szczęście uśmiechnęło się do mnie i wylosowałam nagrodę – „free private lesson”. Wtedy pomyślałam, dlaczego nie spróbować? I tak do dziś kontynuuję naukę tańca. Taniec to moja wielka pasja, którą chciałabym zarażać starszych i młodszych, to piękna sztuka i sport. Treningi pod okiem właścicieli szkoły Erwina i Iwony Rybczyńskich są gwarancją solidności połączonej z humorem i miłą atmosferą. Rezultatami są nasze sukcesy.

Proszę więc opowiedzieć o swoich sukcesach?

Jestem zwyciężczynią mistrzostw Stanów Zjednoczonych w kategorii Pro-Am American Rhythm (chacha, rumba, swing, bolero i mambo), American Smooth (walc, tango, walc wiedenski i foxtrot). Otrzymałam także oficjalny tytuł mistrzyni USA w tzw. kategorii „9-tańców” – czyli kombinacji wyżej wymienionych stylów. Ponadto zdobyłam 1 miejsce w kategorii International Latin (chacha, rumba, samba, paso-doble i jive). Zajęłam 1 miejsce na mistrzostwach Stanów w. kategorii „Best of the Best”, pokonując ponad 50 par tanecznych z różnych części Ameryki. Posiadam również trofea, medale i odznaczenia.

Które zwycięstwo uważa pani za najcenniejsze?

Moje najcenniejsze zwycięstwo to mistrzostwa Stanów Zjednoczonych w Orlando na Florydzie i „Best of the Best” show dance w Columbus Ohio. Nie spodziewałam się wygranej i kiedy usłyszałam, że zostałam mistrzynią, łezka radości spłynęła po policzku. Potem była sesja zdjęciowa i wywiad dla telewizji. To był naprawdę piękny moment w moim życiu. Także mile wspominam swoje pierwsze wygrane zawody w Indianie.

Czy pomimo ogromnego doświadczenia nadal czuje pani tremę?

Każdy odczuwa tremę przed turniejem, tak jak przed egzaminem czy inną prezentacją publiczną. Trema działa na mnie mobilizująco i dodaje mi energii, bo przecież chcę zaprezentować się przed sędziami jak najlepiej i pokazać się z jak najlepszej strony. Przed wejściem na parkiet rozgrzewam się i staram skupić się na technice i kolejności figur. Pierwsze sekundy są najgorsze, ale jak już usłyszę muzykę to wszystko przechodzi. Niektórzy mówią, że tancerze powinni być odporni na stres, ponieważ konkurencja to część ich profesji.

A jak wyglądają przygotowania do turnieju?

Zwiększamy ilość lekcji, a treningi są bardziej wzmożone. Poza tym szkolenia z mistrzami świata, ćwiczenia techniczne, ćwiczenia wytrzymałościowe, wielokrotne „przetańczenie” wszystkich tanców, powtarzanie choreografii. Zmęczenie i pot to najkrótsze podsumowanie. Na turnieju tańczy się kilka tańców pod rząd i dlatego instruktorzy przygotowują nas studentów tak, żeby „nie wypaść z transu”.

Który taniec jest Pani ulubionym?

Uwielbiam tańce szybkie, bardzo rytmiczne, tworzące nastrój dramatu i tajemniczości takie jak hiszpańskie paso-doble i argentyńskie tango. One szczególnie odpowiadają mojemu charakterowi i łatwo mi się z nimi utożsamić. Fascynuje mnie również walc, bo jest romantyczny i ma wiele figur swingowych i obrotowych. Mój trener podkreśla, że jestem stworzona do tańców dynamicznych, pełnych pasji, bo ona drzemie w moim sercu i duszy, a taniec ją uzewnętrznia.

Kto jest pani trenerem?

Zarówno trenerem jak i moim partnerem tanecznym jest Erwin Rybczyński, właściciel znanej Akademii Tańca Interclub, który wraz ze swoją małżonką Iwoną ma na swoim koncie tytuł mistrza Polski w tańcach standardowych i latynoamerykańskich. Naszą współpracę mogę więc podsumować znanym powiedzeniem, „i do tańca i do różańca”.

Jakie predyspozycje trzeba spełniać, aby być dobrym tancerzem?

Dobry tancerz powinien mieć ogólnie dobrą formę fizyczną, być odważnym i nie wstydzić się publiczności. Trzeba mieć dobry słuch muzyczny, poczucie rytmu, być w miarę rozciągniętym, ogólnie wysportowanym i wytrzymałym. Należy dbać o dobrą kondycję fizyczną, żeby nie wypaść z formy, bo bez niej ani rusz. Podobno tancerzem trzeba się urodzić lub jest to dar od Boga. Sam talent niestety nie wystarcza, potrzebne są także treningi. Najlepiej zacząć je w dzieciństwie, ale jak pokazuje mój przykład możliwe jest to w każdym wieku. Taniec to piękny sport uprawiany często do późnej starości. Należy sprecyzować czy chce się tańczyć zawodowo czy dla przyjemności. Co do intensywności treningów to wszystko zależy od predyspozycji, determinacji, a zwłaszcza talentu.

Co daje taniec?

Taniec to nie tylko forma zabawy, to również zdrowie w najczystszej postaci. To naturalna aktywność ruchowa, świetna forma gimnastyki i widowiskowy sport. Daje radość, pomaga w nawiązywaniu kontaktów towarzyskich, uczy samodyscypliny, wpływa korzystnie na koordynację ruchową, wzmacnia mięśnie, dodaje energii i obniża poziom stresu. Jednym słowem taniec to samo zdrowie.

Pani córka Julia kontynuuje tą pasję. Jak inni rodzice mogą zachęcić swoje dziecko do tańczenia?

Tak, moja córka Julia tańczy z Oskarem Rybczyńskim (synem właścicieli Interclub) tańce standardowe (walc angielski, tango, walc wiedeński, foxtrot i quickstep) oraz tańce latynoskie (chacha, rumba, samba, paso-doble i jive). Jak zachęcić? Wydaje mi się, że rodzice sami widzą, czy ich dziecko ma tzw. „dryg” do tańca. Tak było w przypadku mojej Julii. Podążała za rytmem już w wieku 3 lat. Wykazywała zdolności ruchowe, więc zapisałam ją na balet, potem na taniec towarzyski. Z własnego doświadczenia wiem, że taniec jest pomocną metodą w wychowaniu i wspomaga rozwój.

Myśli pani, że córka zwiąże swoją przyszłość z tańcem, czy jest to raczej młodzieńcza pasja?

Trudno powiedzieć. Julia uwielbia zajęcia z tańca, aktywnie uczestniczy w lekcjach grupowych i indywidualnych, jest chyba utalentowana. Często wyjeżdża ze mną na turnieje taneczne i świetnie tańczy, odnosi sukcesy i to ją motywuje do dalszej pracy. Myślę, że na razie to młodzieńcza pasja, ale nigdy nie wiadomo, czy w przyszłości nie będziemy ją podziwiać na międzynarodowych turniejach.

Czy ma pani jakieś marzenia związane z tańcem?

Tak, mam. Marzę, żeby pojechać z córką do Anglii i wziąć udział w Blackpool Dance Festival. Pierwszym, najstarszym, najbardziej prestiżowym, trwającym 9 dni, największym turnieju tańca towarzyskiego na świecie. Zawody odbywają się w sali Empress Ballroom w kompleksie Winter Gardens w Blackpool już od roku 1920. Otwarte Mistrzostwa w Blackpool przez okres blisko stu lat urosły do rangi największego międzynarodowego turnieju tańca towarzyskiego. Rok temu udział w festiwalu wzięło ponad 60 krajów.

Dziękuję za rozmowę i życzę spełnienia marzeń.

Dziękuję.

Z Bożeną Kochańską rozmawiała Iwona Biernacka
Zdjęcia – prywatne archiwum Bożeny Kochańskiej