Fakty Felietony Uwaga na zwierzęta

Uwaga na zwierzęta

SHARE

Ludzie dadzą sobie radę. Wieczorami, już po zachodzie słońca wracam zalesioną trasą. Światła pojazdu ukazują każdy szczegół na drodze. Ostatnio przeżyłem przygodę. Kierowałem autem po całym dniu różnych zajęć. Nie przekraczałem szybkości 30 mil na godzinę. Po przeciwnej stronie drogi dostrzegłem jakiś przedmiot, cień. Przesuwał się powoli w kierunku mojego pasa ruchu. Zwolniłem. Gdy zmniejszyła się odległość okazało się, że to nie żadna fatamorgana, lecz nieduże rogate zwierzę, jeleń. Był już przede mną, znaczy przed maską samochodu, gdy nagle za nim pojawił się drugi, podobny jelonek. Zatrzymałem się. Droga była oświetlona a para wolnym krokiem przemieszczała się na drugą stronę. Zanim ruszyłem spojrzałem raz jeszcze w obie strony jezdni. W tym momencie na skraju jezdni przystanął drugi jeleń. Odwrócił głowę, spojrzał na auto, w którym siedziałem i wskoczył na pobocze pełne krzewów i drzew. Odczekałem może minutę albo dwie.

Odjechałem cały, zdrowy i w nieuszkodzonym pojeździe. Gdy opowiedziałem o tym, mama pochwaliła mnie za rozwagę, zachowanie spokoju. Po pierwsze, lepiej unikać kontaktu z dzikimi zwierzętami. Po drugie, jeśli już, to nie wykonywać raptownych ruchów. I co ważne, w podobnej sytuacji jak jeleń na drodze, lepiej zatrzymać pojazd i pozwolić zwierzęciu spokojnie oddalić się. Dlaczego? Często czają się gromadnie, z rodziną w zaroślach po jednej stronie drogi. Światła aut pobudzają je do ruchu, do ucieczki.
Mogą nie tylko przechodzić, ale przeskakiwać przez jezdnię. W dodatku za dojrzałym okazem biegną młode. Jeśli uderzą w maskę pojazdu, szkody mogą być większe, nie licząc przerażenia kierowcy albo pasażerów. Nawet bardzo doświadczony kierowca nie lubi takich niespodzianek. Dlatego warto zwolnić w terenie, gdzie znajduje się znak: uwaga na zwierzęta. W końcu one są u siebie, chociaż lasów coraz mniej, więc dzikich zwierząt także. Zastanawiam się, czy to człowiek potrzebuje zwierzęcia czy może zwierzę nie obejdzie się bez pomocy człowieka. . . Wyjątek dotyczy udomowionych, chociaż i z tym bywa różnie, zatem do następnego razu.

-Ed W.-