Fakty Żelazny sojusz

Żelazny sojusz

SHARE

Premier Winston Churchill w przemówieniu w Izbie Lordów 11 listopada 1947 roku powiedział “demokracja jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu’’. Dodał też, iż “Polityka to nie zabawa, to całkiem dochodowy interes’’. To drugie zdanie jest może ważniejsze i bliższe praktyce politycznej.

churchill1

“Demokracja” to słowo, które najczęściej pada z ust polityków i biernych kibiców politycznych. Rzadko kto przyzna otwarcie, że jest przeciwko demokracji. Niestety, codzienność pokazuje, że ci sami ludzie, którzy wychwalają “demokrację” postępują według zupełnie innych zasad, ewentualnie posługują się taką retoryką tylko po to, aby pokonać przeciwników. Dowodzi tego niezbicie to, co się dzieje obecnie nad Wisłą.

Zacznijmy jednak od zdefiniowania pojęcia “demokracja”, bo można odnieść wrażenie, że pomijając tych co świadomie kłamią po to, aby osiągnąć poklask i jakiś cel, większość ludzi nie rozumie jakie są fundamenty takiego ustroju politycznego.
Z demokracją mamy do czynienia przynajmniej od starożytnych Aten. W XX wieku stała się ona modelem, do którego dążyło większość państw zachodu. W różnych okresach historycznych i państwach miała zawsze jedną wspólną cechę – oznacza najprościej mówiąc władzę większości. Różnice między poszczególnymi systemami demokratycznymi wynikają z definiowania tej większości zwanej inaczej “suwerenem”. W dzisiejszym, nowoczesnym państwie demokratycznym władzę, poprzez różne formy wyborów i referenda, sprawuje społeczeństwo, naród, zorganizowana zbiorowość obywateli, ustanawiająca prawa. “Suweren” też powinien sprawować kontrolę na władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Z tym niestety najczęściej bywa bardzo źle. Po wyborach politycy zapominają kto ich desygnował na stanowiska bezpośrednio lub pośrednio.
Termin “demokracja” występuje nie tylko jako określenie władzy ludu, narodu, społeczeństwa, ale też sposobu rządzenia, opartego na takich wartościach jak: wolność, równość, sprawiedliwość, pluralizm, tolerancja, jako równość wobec prawa.
Gdyby w Polsce generalnie wszyscy politycy rządzący i z opozycji oraz tzw. opinia publiczna rzeczywiście akceptowała i rozumiała system demokratyczny, a więc respektowała wolę “suwerena” wyrażoną w wyborach prezydenckich i parlamentarnych nie byłoby tego, co się dzieje teraz w kraju.
Tymczasem mamy do czynienia z rozróbą, która pokazuje, że są potężne siły w kraju, które nie mają zamiaru akceptować wyborów i woli większości społeczeństwa, czyli właśnie demokracji. Nie chodzi o jakiś Trybunał Stanu, zmiany ustawodawcze, na stanowiskach, tylko o realną władzę.
Można śmiało zaryzykować teorię, że w Polsce działają przynajmniej trzy siły, które de facto nie akceptują ostatnich zmian, czyli właśnie demokracji.
Pierwsza z nich to część największych właścicieli pochodzenia krajowego i zagranicznego. Tak jak wszędzie na świecie, te grupy kierują się prawie tylko i wyłącznie żądzą zysku. Władza, która próbuje, układa stosunki na zasadzie sprawiedliwości czy też chroni interesy słabszych grup lub ogranicza samowolę “biznesu”, staje na jego drodze! Jest wszelkimi sposobami niszczona, przekupywana, zastraszana, itd. Przykładem działalności tej grupy jest trwająca od 1989 roku “prywatyzacja”, która doprowadziła do całkowitego, najczęściej korupcyjnego przejęcia państwowego wcześniej handlu, banków i przemysłu przez obcy kapitał.
Drugą grupą, która jest przeciwna demokracji, jest część zawodowej administracji, w tej chwili związanej organicznie z Unią Europejską. Ta struktura ogranicza przez regulacje różne przejawy wolności i drenuje finansowo społeczeństwo podatkami prowadząc redystrybucje bogactwa w interesie swojej klienteli, czyli klik, rodzin, partii, etc. Próbuje ona regulować każdy przejaw życia. Dyspozycje Unii Europejskiej są autorytarne, antydemokratyczne i przypominają bardziej dyktaturę elit niż respekt dla suwerena, tj. woli społeczeństw krajów, które wchodzą w jej skład.
Wreszcie trzecią grupą, stricte ideologiczną, która łamie nagminnie zasady demokracji są ludzie, którzy chcą narzucić nowe i obce Polakom zasady moralne i współżycia społecznego. Lewica polska i światowa tradycyjnie dąży do zmiany człowieka pod kątem moralnym, etycznym i strukturalnym. Chodzi, tak jak dawniej w Rosji Sowieckiej, o budowanie “nowego człowieka”. Narzucanie tych zasad dokonuje się przez ustawodawstwo i pracę formacyjną mediów.
Te trzy siły tworzą żelazny sojusz, który dąży do zakwestionowania woli społeczeństwa polskiego wyrażonego w ostatnich wyborach i nie chodzi tu bynajmniej o normalną opozycyjną działalność, która ze wszech miar jest zdrowa, tylko o bezpardonową walkę o władzę.

Tak aktualnie wygląda “demokracja” w Polsce i każdy scenariusz jest możliwy łącznie z tym ukraińskim, który doprowadził tamto społeczeństwo do nędzy, cierpień i zbrodni. “Demokracja jest przedsięwzięciem – pisał Bernard Show – które gwarantuje, że otrzymujemy nie lepsze rządy niż te, na które zasługujemy.” Nie da się tego dobra zachować właśnie bez determinacji całego społeczeństwa i o tym trzeba pamiętać.

Andrzej Rogalski